Dziś parę słów o popularnej szczotce do włosów i triku, dzięki któremu czyszczenie Tangle Teezer'a będzie o wiele prostsze.

Kupiłam go jakieś dwa miesiące temu i jestem naprawdę zadowolona. Włosy bardzo łatwo rozczesuję, nawet po umyciu, gdy są w magiczny sposób poplątane i zwykła szczotka/grzebień nie dają sobie rady. Najważniejsze, że TT ich nie wyrywa. Przemiło jestem zaskoczona, bo ząbki o różnej wysokości zbierają kurz z kosmyków, a po wyczesaniu moje włosy, mimo że są naturalnie proste, stają się "drutami" w pozytywnym znaczeniu :D Przechowuję go w oryginalnym opakowaniu, by się dodatkowo nie kurzył, ząbkami do góry.
Sami chyba wiecie, że najbardziej uciążliwe to oczywiście czyszczenie TT.
Ja na początku używałam do tego patyczków do uszu, ale za każdym razem wkurzałam się jak mi wata zostawała na ząbkach i czyścić trzeba było od nowa, nieważne czy na sucho czy na mokro...
Teraz opracowałam znacznie wygodniejszy sposób z użyciem starej szczoteczki do zębów z miękkim włóknem. Ząbki w szczotce zostają oczyszczone ze wszystkich stron i w dodatku nie wyginają się aż tak bardzo jak to było przy używaniu patyczków. Może dzięki temu pożyją z moimi włosami dłużej :) Tangle Teezer wygląda po wszystkim prawie jak nowy.
A wy jakie macie sposoby na czyszczenie TT? Też próbowaliście z patyczkami? Dajcie znać, chętnie przeczytam :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz